Labradoryty - kamienie z ogniem


Labradoryt


Minerał z grupy skaleni sodowo-potasowych z polaryzacją światła, nazywaną labradoryzacją - nie brzmi zachęcająco.
Podobno wyostrza intuicję i rozwija świadomość, wzmaga kreatywność - już robi się ciekawiej. W każdym razie naładowany pozytywną energią.
Efekt polaryzacji nazywa się "ogniem", choć mnie bardziej kojarzy się z migotaniem wody, wg eskimoskiej legendy w labradorycie uwięziono zorzę polarną. Na pewno ma pewną niesamowitą właściwość: budzi zachwyt nie tylko wśród kobiet, choć na kobiety działa wyjątkowo silnie. Skłaniam się ku koncepcji, że nasze prapraprzodkinie wypatrywały źródeł wody dla swojego "stada", dlatego przyciągają nasz wzrok refleksy przypominające migotanie wody, stąd pociąg do diamentów i innych Swarovskich. Ale w labradorytach musi być jeszcze dodatkowy element magiczny.

Już dawno temu zakochałam się w labradorytach, ale nie miałam śmiałości po nie sięgnąć. Uważałam, że najlepiej będzie, jeśli ich piękno zostanie oprawione w szlachetny metal. Mam nadzieję, że nie zrobiłam im krzywdy oplatając sznurkiem i obszywając szklanymi koralikami.

Moja pierwsza praca z labradorytem - wisior na konkurs Royal-Stone, inspirowany rosyjska baśnią o Dziadku Mrozie, kamień obszyty sznurkami i otulony jedwabnym ścinkiem, jak chustą:


Potem już łatwiej poszło:






Mam nadzieję, że nie popsułam tych magicznych kamieni.


Komentarze

  1. Cudowne! Kamień sam w sobie niesamowity, rzeczywiście. A mnie zauroczyły praca konkursowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Bardzo się cieszę, to mój osobisty wisior, rzadko coś dla siebie zrobię :)

      Usuń
  2. Idealne oprawy do tych magicznych kamieni :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty